Problemy przestrzeni

Standardy przestrzeni publicznej wyznaczają monumentalne rzeźby z brązu bohaterów narodowych, otoczone geometrycznym układem kwiatów, ogrodzone metalową barierką. Nie ma w niej miejsca na interakcję. Z duetem LATALAdesign rozmawia Piotr Kowalczyk

Podczas festiwalu Dizajn_Wawa zaprezentowaliście ławkę „Groove”. Na czym się głównie skupialiście realizując ten projekt?
„Groove” jest naszą odpowiedzią na problemy przestrzeni publicznej w Polsce. Chcieliśmy za pomocą modułowego mebla miejskiego przełamać utarte standardy bycia i spędzania czasu we wspólnej przestrzeni. Oprócz formy i ergonomii zastanawialiśmy się nad specyfiką zachowań i społecznego funkcjonowania w mieście. Zachowania, które „Groove” wyzwala są nieoczywiste – forma trochę prowokuje dzięki temu uwalnia od typowych kodów, przyzwyczajeń i nastraja specyficzną energię miejsca. Jest to projekt, który zahacza o socjologię miasta, porusza to wiele problemów, które nawarstwiły się przez lata.

Czy np. już po realizacji tego projektu jest coś, co chcielibyście zmienić albo dopracować?
Nie, w tej chwili produkt osiągnął swoją ostateczną formę i wkroczył w etap masowej produkcji. Proces wdrażania trwał jednak wiele lat i był dość nietypowy. „Groove” przeszła długą drogę od projektu koncepcyjnego (projekt był finalistą konkursu Architektury-Murator w 1999r.), przez projekt prototypowy, fizycznie zrealizowany w formie instalacji w przestrzeni miejskiej (był tez pokazywany na festiwalach w GdyniaDesignDays i ŁodzDesign, 2010r.), po ostateczny projekt oddany do produkcji w tym roku. Ostatnie lata pozwoliły na dopracowanie detali mających bardzo znaczący wpływ na trwałość produktu.Tak długi czas – od koncepcji w 1999 do realizacji w 2011 - dał nam też dystans do projektu: forma się nie zestarzała choć jest dość wyrazista a to daje nam gwarancję, że pomimo zmieniających się trendów wzór jest ponadczasowy i będzie funkcjonował przez lata.

Ta ławka uświadamia jak sformalizowane bywają kontakty społeczne w przestrzeni publicznej. W pewnym sensie można ją również odczytać właśnie jako zarzut. Co was najbardziej drażni w podejściu do przestrzeni publicznej i tym jak była/wciąż jest projektowana?
My to nazywamy „pomnik i klombik”, standardy przestrzeni publicznej wyznaczają monumentalne rzeźby z brązu bohaterów narodowych, otoczone geometrycznym układem kwiatów, ogrodzone metalową barierką tak, by nie podchodzić zbyt blisko. To oczywiście rodzi określony typ zachowań. W takiej przestrzeni nie ma miejsca na interakcje, zabawę i odpoczynek. „Groove” urzeczywistnia ideę pikniku na trawie w parku, ta nieformalność może być łatwo przeniesiona do zastanych, skostniałych przestrzeni miejskich, na place, pasaże, ulice. Liczymy że będzie rozkodowywać te przestrzenie, sprawiać że staną się bardziej przystępne, stwarzać mikroświaty. Można więc powiedzieć, że ławka jest trochę zarzutem, ale i reakcją na to, co widzimy i w czym żyjemy.

Wasza praca nie skupia się wokół samego przedmiotu. Składają się na nią także instalacje, projektowanie wnętrz. W jaki sposób przede wszystkim projektowanie może uświadamiać?
Bardzo ciężko jest znaleźć jedną odpowiedź. Projektowanie może uświadamiać na wiele sposobów. Za każdym razem jest to unikalne, wynikające ze specyfiki projektu - miejsca, skali i czasu funkcjonowania. Niezależnie od tego, czy jest to produkt, mebel, instalacja czy architektura staramy się, aby nasze prace można było odczytywać na wielu warstwach. Inaczej rzecz ujmując, gdyby projektowanie nie uświadamiało, mielibyśmy do czynienia z czystą estetyką, która jest jedynie warstwą zewnętrzną. Gdy obiekt posiada tylko ją - jest pusty. Takie projektowanie nie bardzo nas interesuje.

Czy czujecie się bardzo związani z regionem, w którym mieszkacie i pracujecie? Czy on wpływa na wasze działania?
Polska jest dla nas takim regionem, w odniesieniu nie tylko do Europy. Wiele lat żyliśmy poza krajem, pracując nad projektami usytuowanymi w różnych częściach świata lub odnoszącymi się do wielu kultur. W pewnym momencie takie całkowite oderwanie od kontekstu zaczęło przeszkadzać i zdecydowaliśmy się na otwarcie studia w Polsce. Obecnie silnie związani jesteśmy z miejscem, w którym pracujemy, tu wyzwala się duża energia, powstają nowe, ciekawe sytuacje. Jako społeczeństwo ciągle przechodzimy okres transformacji, do czegoś dążymy, coś zmieniamy, ulepszamy – tkwi w tym wielka dynamika. Miejsce - region traktujemy więc jak laboratorium. Jest to silny kontekst i dobry grunt do eksperymentów ale też do projektowania rzeczy uniwersalnych.

Opowiecie o tym, jak powstawał „Pawilon Małopolska”? To była instalacja, która miała podsunąć wątki, tropy interpretacyjne związane z Małopolską i zachęcić do jej odkrywania. Czym się kierowaliście pracując nad jej formą?
Długo zastanawialiśmy się nad formą pawilonu. Pomysłów było mnóstwo, jednak za każdym razem to samo rozczarowanie - brak w tym działaniu jakiegoś istotnego pomysłu, sposobu na formę, kształt i funkcje. Mieliśmy wiele spotkań w MIK’u (Małopolski Instytut Kultury) głównie koncentrując się na samej wystawie, czyli tych elementach znajdujących się wewnątrz i mających informować o obiektach jakie możemy odwiedzić. Dla nas stało się oczywiste, że bez odkrywania nie będziemy prowokować widza, że w odkrywaniu znajdziemy rozwiązanie. Zbudowaliśmy obiekt składający się z 40 modułów, każdy po 100 linek. To pozwoliło dowolnie formować bryłę pawilonu do tego stopnia, że sami zaproponowaliśmy naszemu klientowi zadecydować o kształcie całości. Mieliśmy promować Małopolskę, taki też kształt rzutu opracowaliśmy. Po pierwszych testach okazało się, że otrzymane rezultaty są satysfakcjonujące. Poruszanie się po labiryncie wewnętrznych komnat odbywało się dowolnie, przez gęstwinę linek lub przez małe otwory pomiędzy salkami. Transparentny charakter pawilonu dający swobodę w komunikacji, zdecydowanie prowokował do odkrywania. Przyjęto to z dużym entuzjazmem, a nam dało ogromną satysfakcją.

Nie da się ukryć, że bardzo ważną funkcją części waszych projektów jest zbliżanie ludzi, tworzenie efemerycznych mikrowspólnot – przykładem tego jest właśnie ławka „Groove” czy wasz projekt „Koksiok”. A jeśli chodzi o pracę samego projektanta – czy widzicie ją raczej jako pracę indywidualną (w waszym przypadku indywidualna=duet) czy raczej opartą na zasadzie współpracy, powstającą na styku wielu różnych spostrzeżeń?
Wszystko zależy od tego z jakim projektem mamy do czynienia. Ławka „Groove” jest dobrym przykładem na indywidualna prace tak samo jak „Kosiok Fi 134”. Kółko stało się żyjąca komórką, która przez powielenie osiąga swój zaprogramowany kształt. To konkretne pomysły bez szansy na zewnętrzną interwencję. Obiekty te bardzo nas charakteryzują, z dużą ilością informacji na temat naszego sposobu myślenia i intuicji jaką się kierujemy. „Pawilon Małopolska” czy prosty projekt instalacji „Cumulus” były bardziej działaniem opartym na zasadzie współpracy i tak jak mówisz, powstającym na styku wielu rożnych wspólnych spostrzeżeń.  Nakładane na siebie przemiennie kalki pomysłów dają w końcu wymarzony efekt. Ilość prób i testów prowadzonych w poszukiwaniu jakiegoś systemu na koncept jest dla nas bardzo istotne.  W taki właśnie zróżnicowany sposób projektujemy.

Jeden z wyjątkowo interesujących projektów, który zrealizowaliście, to "Nic się nie stało", poprzez swoja autoteliczność zwraca uwagę na sam proces powstawania. Przeobraża się pod wpływem przeobrażającego się otoczenia…
„Nic się nie stało”, był projektem zrodzonym w głowie Jacka jako projekt absolutny. Ta abstrakcja została uzewnętrzniona w dość mozolnym i długotrwałym procesie produkcji, choć może słowo formowanie jest tu bardziej adekwatne. Dzięki pomocy przyjaciół z GoldexPoldex udało się stworzyć strukturę kinetyczną, która wypełniła całą przestrzeń i funkcjonowała przez parę miesięcy jako „futurystyczny sufit“, przybierając różne formy dostosowywał się w ten sposób do wydarzeń dziejących się w galerii. Jako projekt efemeryczny „Nic się nie stało“ zaznaczył mocno swoje istnienie na każdym swoim etapie: od procesu stwarzania, budowania struktury i modułów po fizyczne funkcjonowanie i przeobrażenia w przestrzeni Goldexu. Wszystkie etapy były dla nas ważne, każdy z nich był eksperymentem i przyniósł ciekawe doświadczenia.

A skąd ta nazwa  „Nic się nie stało”?
Istotną kwestią był fakt uchwycenia / zamrożenia efektu przemian - procesu pękania, łamania, rozbicia spalania, przemieszczania -  które mają miejsce podczas zdecydowanych i gwałtownych, często katastrofalnych w skutkach ruchów wielkich platform tektonicznych. Na to, co dzieje się potem, nie mamy niestety wpływu. W ciągu kilku mikrosekund dla wielu wszystko zmienia się nieodwracalnie. Skupiając się na próbie zilustrowania tego zjawiska zrodził się tytuł, że tak na prawdę to nic się nie stało. Przecież musimy jakoś dalej żyć. Takie hasło rozładowuje powstałe napięcie i daje siłę na dalsze działanie.

W którym kierunku powinien się rozwijac design i jego rozumienie?
Design w czasach przewartościowań i upadku porządków ma specjalne role do spełnienia. Dzisiaj szczególnie, powinien być wyczulony na rzeczywistość i uwarunkowania społeczne. Oczywiście współczesny design ma wiele postaci i jest bardziej lub mniej estetyzujący / użytkowy, czasem bardziej idący w kierunku bycia ‘trendy’ niż starania się o bycie ponadczasowym i funkcjonalnym. My wierzymy że jest to dyscyplina, która w sposób odpowiedzialny będzie kreować rzeczywistość, nie tylko ją upiększać. Dzięki poszukiwania nowych funkcji, powstaną eksperymentalne formy/obiekty, naginające do granic możliwości rzeczywistość, do której przywykliśmy, jak i funkcjonalne produkty poprawiające jakość życia. Design w ten sposób może stać się sposobem na badanie kondycji człowieka, receptą na polepszenie i ułatwienie życia.
 
Czy w takim razie projektowanie może się stać narzędziem do zmian społeczno-politycznych?
Może stać się jednym z narzędzi. Historia to już pokazała, mamy za sobą przykłady wizjonerstwa i kreowania utopii w imię nowych ładów społecznych. Robili to Bluckminster Fuller, Ildefons Cerda, Edwin Lutyens czy wciąż obecny Oskar Niemeyer. Współcześnie wielkie koncerny dawno nauczyły się, jak wykorzystywać design i stosują tę wiedzę zmieniając świat na swój urzytek. Wnikają w strefę jednostki jak i całych społeczeństw. Alternatywne projektowanie, które szybko reaguje na impulsy ze świata będzie wychodzić na przód, badać nowe możliwości i testować nowe sytuacje. Jego moc leży w niezależności. Użyte w odpowiedni sposób może być potężną siłą sprawczą, może uświadamiać społecznie a przez to zmieniać. Małe zmiany są często początkiem wielkich przemian.