Zapach jako materia

Wiedza dotycząca zapachu i smaku na całej naszej planecie jest kontrolowana przez korporacje i wykorzystywana przede wszystkim do tego, by nie pozwolić nam poczuć kim właściwie jesteśmy. Dzięki moim działaniom, ludzie zaczynają zadawać sobie pytanie: Czy naprawę potrzebuję dezodorantu, perfum? Z Sissel Tolaas rozmawia Paulina Jeziorek


Studiowałaś chemię, lingwistykę, sztuki wizualne. Jesteś naukowcem, realizujesz też projekty artystyczne, pracując na pograniczu wielu dziedzin. Dlaczego zdecydowałaś się działać na polu sztuki?
Sztuka to jedyna dziedzina, gdzie nie jest istotne, co się studiowało ani jakie ma się doświadczenie. Liczy się to, co udaje ci się zrobić! Potrzebuję takiej subiektywnej wolności. Pole sztuki służy mi jako platformy do komunikacji/prezentacji moich naukowych badań. W nauce zawsze chodzi o obiektywność, o bezstronny dostęp osoby trzeciej do danej informacji. Nawet w naukowych dokumentach pisze się : Rozwiązanie zostało znalezione. Nigdy tam nie zobaczysz zdania: Znalazłem rozwiązanie.

Jak to się stało, że postanowiłaś zająć się zapachem?
Powodem, dla którego zajęłam się zapachem generalnie była ciekawość życia jako procesu oraz jego mechanizmów percepcji. Zaczęłam bez konkretnego celu. Moje szczególne zainteresowanie zapachem było konsekwencją przeprowadzonych chemicznych eksperymentów: kreowania, akcji, reakcji, pracy z chemikaliami, i w ten sposób odkryłam na nowo zdolności mojego nosa – poza faktem, że używam go do oddychania! W nosie znajdują się setki receptorów, które rejestrują molekuły zapachowe, a w wyniku tego generują informację na temat otoczenia/sytuacji; informację, która jest niewidoczna, ale bardzo ważna. Moje podstawowe pytanie brzmiało: Czy możemy wykorzystywać nos świadomie a nie tylko podświadomie?


Czy posiadasz wybitne zdolności węchowe?
Tak, ale tylko dlatego, że je ćwiczę. Posiadamy około 400 receptorów, które znajdują się nie tylko w nosie, ale skórze, nerkach, na całym ciele. A skupiamy się na tym, że zapach możemy odbierać tylko przez nos. Zadawałam sobie pytanie: Jak to możliwe, że tak niesamowity software jak nos w tak niesamowitym hardwarze jak ciało, nie jest używany w bardziej odpowiedni sposób niż tylko do dostarczania nam powietrza. Zaczęłam badać jak mogłabym zdobyć wiedzę w tej dziedzinie. A znikąd nie mogłam dostać odpowiedzi, na temat kierunku, w którym powinnam podążać, żeby dowiedzieć się tego, co mnie interesowało. Koniec końców sama nie wiedziałam dokąd zmierzam. Byłam pewna, że zanim odejdę, chcę zobaczyć, co się stanie, gdy zacznę ćwiczyć swój nos w ten sam sposób, w jaki są wyćwiczone moje oczy czy uszy. Czy powstanie inny balans pomiędzy zmysłami? Czy zmieni się moje życie? Czy stanę się lepszym człowiekiem? Czy jako człowiek stanę się bardziej spełniona? Więc ogólnie chodziło o rzucenie wyzwania procesowi życia. To czysto egoistyczne powody. Ale tak często rozpoczyna się dzieło – poprzez ciekawość wobec pewnych pytań na temat życia.

Postanowiłaś więc wykształcić w sobie neutralne podejście do zapachu, pozbyć się zapachowych uprzedzeń społecznych i poszerzyć swoją świadomość w tym temacie?
Tak. Ale nie miałam pojęcia jak to zrobić. Zaczęłam zbierać zapachy z całego świata w ten sam sposób, w jaki ludzie piszą pamiętnik. Zaczęłam też tworzyć archiwum, na które obecnie składa się z 7 tys. zapachów z całego świata. Pierwotnie archiwum miało służyć temu, żeby sprawdzić czy da się przetwarzać informację zapachową tak samo jak przetwarzamy inne systemy, np. litery, numery itd., aby zapach pewnego dnia mógł być wykorzystywany do komunikacji. Przez 7 lat zbierałam zapachy i ćwiczyłam się w myśleniu zapachem, podchodząc do zapachu racjonalnie, intelektualnie. Kwestia pozbycia się uprzedzeń i wypracowania neutralnego podejścia do zapachu stała się dla mnie kluczowa. Studiowałam kilka dziedzin akademickich, ale żadna z nich nie dotyczyła bezpośrednio ani nosa ani zapachu. Także autodydaktyczny proces kolekcjonowania i ćwiczenia stał się bardzo ważny dla moich przyszłych aktywności. Nie znaczy więc wcale, że urodziłam się z lepszym węchem niż inni, to kwestia edukacji i ćwiczeń. Jeśli nie czytasz, zapominasz litery, jeśli nie używasz „narzędzi”, które posiada twoje ciało, oczywiście po woli będą zanikać. Traktuję zapach jako materię, nie tylko atmosferę. Ogromna ilość bodźców zmysłowych jak zapach, obraz, dźwięk, sprawia, że postrzeganie rzeczywistości staje się coraz bardziej mgliste, a mniej informacyjne. Ludzkość koniecznie musi sobie uświadomić, co takiego posiadamy zanim postanowimy, że chcemy to wyczyścić czy przysłonić czymś innym. Pracuję w przemyśle, który normalnie dba o czyszczenie, dezodorowanie, kamuflaż, perfumowanie rzeczywistości. A ja próbuję ukazać tą samą rzeczywistość, używając tej samej wiedzy i tych samych narzędzi, zanim zjawią się oni i wykonają swoją pracę. Właściwie więc ta sytuacja jest paradoksalna. Ale ludzie związani z tym przemysłem uznali: Lepiej pracujmy z nią, bo w przeciwnym razie ona zacznie pracować przeciw nam.

Rozwinęłaś projekt dotyczący tożsamości, zaprojektowałaś nawet prototyp dowodu osobistego opartego na zapachu…
Wszyscy posiadamy indywidualny zapach, który jest tak unikatowy jak odciski palców. Nikt nie traktuje tego faktu poważnie. Moja 13 letnia córka nagle zaczęła używać dezodorantu. Mówię do niej: „Posłuchaj, przecież ty nawet się nie pocisz. Po co ci to potrzebne?” Wiedza dotycząca zapachu i smaku na całej naszej planecie, jest kontrolowana przez 5 wielkich korporacji. Wykorzystywana jest przede wszystkim do tego, by nie pozwolić nam poczuć kim właściwie jesteśmy. Sądzę więc, że dzięki mojej obecności i działaniom, ludzie powoli zaczynają zadawać sobie pytanie: Czy naprawę potrzebuję tego mydła, dezodorantu, perfum?... Oczywiście nie mam nic przeciwko mydłu czy perfumom itd., ale uważam, że powinniśmy zrozumieć kim jesteśmy poza tym jak wyglądamy. W istocie czujemy osobę, sytuację, zanim dojdzie do kontaktu wzrokowego. Nos wie pierwszy, a oczy potwierdzają to, co poczuł nos. Nie chodzi więc o to, by człowiek chodził cuchnąc, czy jakkolwiek inaczej nazwiemy ten rodzaj zapachu, ale o integralność/tożsamość, poznanie kim jesteśmy u podstaw. Jeśli uda ci się tego doświadczyć, tak jak mnie, nagle zaczniesz pojmować otoczenie i żyjących w nim ludzi w kompletnie inny sposób! Zrozumiesz jak rzucić wyzwanie życiu. Czasem trudno jest przyjąć prawdę, ale w tym przypadku to jest zdecydowanie konieczne! Nie utknij w świecie, w którym żyjemy, gdzie wizja jest podstawowym zmysłem do nawigacji i komunikacji, a w efekcie do podejmowania decyzji. Wizualizacja czystości otacza nas zewsząd: świecące powierzchnie i białe ściany. Jak daleko to może sięgnąć? Czyszczenie oznacza coś innego w innych częściach świata. Prawdziwa globalizacja – to jest istota sprawy. Czyszczenie w Indiach oznacza coś innego niż w Norwegii. Nie ma już miejsca na dawny podział na dobro i zło. Te zasady zostały wytworzone przez przemysł - przez i dla białego przedstawiciela klasy średniej pochodzenia kaukaskiego/europejskiego. Nie każdego jest stać na mydło, perfumy itd., a przecież tym ludziom jakoś udaje się żyć. Nie powinniśmy o tym zapominać! Z mojego doświadczenia wiem, że ci ludzie bywają bardzo szczęśliwi! Zawszę mówię o tym jak stworzyć wartość, jak sprawić by proces życia stawał się lepszy, nie tylko w odniesieniu do siebie samego, ale w odniesieniu do innych. Sadzę, że ta kwestia zaczyna się od nosa. Jeśli nie możesz wytrzymać czyjegoś zapachu, to koniec dyskusji. Jak więc możemy nauczyć nasze dzieci abecadła zapachu, by rosły z kompletnie innym pojmowaniem tego czym jest tolerancja wobec ludzkości? To brzmi bardzo politycznie, ale sądzę, że zapach jest polityczny! Jestem o tym przekonana. Nos wszystko wie.

Czy to możliwe, żeby skopiować w laboratorium zapach konkretnego człowieka?
Nie. To nie jest możliwe. W rzeczywistości istnieje o wiele więcej molekuł niż te, które posiadam na polu chemii do reprodukcji. Zmierzam w kierunku jak najbardziej przybliżonej symulacji prawdziwego zapachu. Koniec końców chodzi o sam fakt, że to robię – tak precyzyjnie jak to możliwe. Paradoks tkwi w tym, jak już mówiłam wcześniej, że jakie ja właściwie posiadam narzędzia? Odpowiedź brzmi: dokładnie te same molekuły, które są wykorzystywane do tego, by maskować nasz prawdziwy zapach.

Zaczęłaś tworzyć nową terminologię dotyczącą zapachów – jako że słownictwo w tej dziedzinie jest raczej ubogie. Czym konkretnie jest NASALO?
Problem w tym, ze możemy przyswoić do tysiąca zapachów, a posiadamy jedynie dwa słowa do tego, żeby je skomunikować – coś pachnie dobrze lub źle. Reszta to metafory. Posiadając dostęp do tej niesamowitej wiedzy, którą posiada przemysł i będąc w stanie w nieskończoność reprodukować zapachy, mogę wciąż prowokować ludzi do mówienia o tych zapachach w sposób szerszy niż określają to terminy – dobry i zły. Jeśli odtworzę zapach potu, pozbawię go kontekstu, ustawię na moim pięknym stole w laboratorium, a wokół niego zbiorę grupę dzieci – te dzieci mogą dostać bzika na punkcie tego zapachu, oczywiście w zdrowy sposób, i zacząć wymyślać określenia, które dla nich samych będą zaskakujące. Jak sprowokować ludzkość do mówienia o zapachu poza racjonalnymi terminami – dobra i zła? NASALO jest konsekwencją takiego podejścia. Jest konsekwencją moich projektów, w których język/komunikacja były częścią badań. To słownik, który powstawał podczas projektów, jednak jest bardzo głęboki. Posiada korzenie w konkretnych językach, kontekstach i sytuacjach, składają się na niego refleksje ludzi, ich rozmowy wokół zapachu, które im zaprezentowałam. Jest oparty także na antropologicznej lingwistyce. Badaliśmy systemy w językach, które wykształciły bezpośrednie terminy i wyrażenia związane z istnieniem zapachu. Można powiedzieć, że to fikcyjny słownik, ale wiele dobrych pomysłów dotyczących przyszłości wyniknęło z fikcji. Realizowałam także liczne projekty, w których korzystałam z NASALO przy pracy nad zapachami, które tworzyłam. NASALO powstawał między innymi w Meksyku, Sztokholmie, Londynie, Paryżu, Kansas City, Cape Town…

Podjęłaś się kolejnego nadzwyczajnego przedsięwzięcia. Zdecydowałaś się odtworzyć zapach pola bitwy z I Wojny Światowej. W jaki sposób nad tym pracujesz?
To bardzo skomplikowane zadanie. Pracuję nad nim w tym momencie. Mam do czynienia z zapachami martwego ciała, martwych koni, prochu strzelniczego, gazu… Zaangażowałam firmę, dla której pracuję, by znajdowała dla mnie molekuły, których użycie nigdy by im nie przyszło do głowy. To niesamowite, co powstaje w tym procesie. Bazą moich badań jest narracja z historycznych książek. Oczywiście nie doświadczyłam I Wojny Światowej, i nie znam nikogo kto by w niej brał udział, więc nie mam żadnych odniesień w rzeczywistości. Książki historyczne opisują pola bitew i ich zapachy. Moja wyobraźnia i zmysł zapachu muszą do tego wystarczyć! Zapach, który tworzę będzie bardzo konkretny, żadna abstrakcja albo interpretacja. Mam zamiar go zrekonstruować. Nie zrobię z niego zapachu róż, z pewnością nie!

Dla kogo powstaje ten projekt?
Dla Niemieckiego Muzeum Wojskowo-Historycznego w Dreźnie. Zostanie otwarte w połowie października (przyp. tłum.: 2011r). Stawia sobie za zadanie reinterpretację niemieckiej historii militarnej. Np. w przypadku broni można tam będzie obejrzeć pierwowzory broni - aż do jej wykorzystania w grach komputerowych. Można będzie także zobaczyć mundury z różnych wieków i ich wpływ na modę. To muzeum jest fantastyczne. W moim przypadku możesz wejść na dioramę, przyjrzeć się obrazom i artefaktom, a potem nacisnąć przycisk i poczuć zapach frontu z I Wojny Światowej.

Pośród licznych twoich profesji i aktywności, ważne miejsce zajmuje edukacja. Prowadzisz zajęcia dotyczące komunikacji niewerbalnej na licznych uniwersytetach. Na czym się skupiasz?
Chodzi o to, w jaki sposób zapach może być wykorzystywany w komunikacji. Projekt poświęcony potowi ciała („Strach”), który zrealizowałam, właśnie tego dotyczy. Gdyby pewnego dnia nasze ludzkie nosy zostały wyćwiczone do innych celów niż wdychanie i wydychanie, potrafilibyśmy odczytać stan czyjegoś umysłu. „Strach” dotyczy zapachu ludzi, którzy się boją. Tak więc przez zapach ujawnia się ludzki niepokój. Czym jest komunikacja? 7% to komunikacja ustana, a reszta? Co by się mogło stać, gdybyśmy byli trochę bardziej świadomi zapachu innych i naszego własnego w chwili komunikacji?

Jak wyglądają takie warsztaty?
W wypadku warsztatów poświeconych komunikacji rozdaję studentom zestaw abstrakcyjnych molekuł. Te molekuły nie mają odniesień do zapachów z rzeczywistości. Studenci muszą stworzyć odniesienia, nadać im znaczenia. W ten sposób powstaje system. W warsztatach, które poprowadziłam w Szczecinie, uczestniczyło 10 studentów. Stworzyli 10 zapachów z 10 indywidualnymi znaczeniami. A potem używali tych zapachów do różnorakich celów. Tak więc jest to całkiem nowy sposób wzajemnej komunikacji, a przy tym ludzie się bawią! Warsztaty dotyczą odkrywania siebie jako „węchowca”. Rodzimy się neutralni wobec zapachu. Zadaniem dla nosa było odnajdywanie pożywienia, partnera i przeżycie. Im wcześniej nauczymy człowieka, by używał nosa świadomie, tym lepszy rezultat. Ludzie często mówią: „To zapach z mojego dzieciństwa…” To właśnie próbuję powiedzieć: W momencie, gdy po raz pierwszy stykasz się z danym zapachem, powstaje informacja, która będzie źródłem treści do końca twojego życia! Jeśli więc uda mi się sprawić, by ludzkość potraktowała zmysł węchu poważnie, mógłby powstać odrębny system pamięciowy, poza tym, który posiadamy obecnie. Za każdym razem, gdy oddychamy, wdychamy do 25 tys. molekuł. Niektóre pozostają w podświadomości, a inne nie. Używamy maksymalnie 20% informacji zapachowych zmagazynowanych w naszej podświadomości. A to za mało. To sytuacja może się zmienić, jeśli włączymy taki przedmiot do programu nauczania w szkole podstawowej, a jeszcze lepiej już w przedszkolu. Obecnie prowadzę warsztaty na licznych uniwersytetach na świecie jak Stanford, Harvard, IT, Hong Kong, Moskwa oraz w różnorakich szkołach, instytutach i korporacjach… Całemu światu potrzebna jest edukacja, i cały świat czeka by go powąchać!