Narzucanie nie buduje dobrej architektury, bo pozbawia odniesienia do człowieka. W dizajnie nie jest to oczywiste - negocjacje mogą spowodować zniszczenie mocnego i bezkompromisowego pomysłu. Trzeba być przekonanym z czego on wynika i konsekwentnie go forsować. Z duetem projektowym Lorens rozmawia Piotr Kowalczyk
AL – Anna Lorens
ML – Marek Lorens
W którym miejscu w ramach Diznajn_Wawa można było zobaczyć stół Cloud? Czy miejsce "zagrało" z tym obiektem? Jeśli mieliście okazję zobaczyć prace innych projektantów - czy coś was zainteresowało?
M.L.: Cloud można było zobaczyć w kawiarni Corner u zbiegu ulic Mokotowskiej i Pięknej. Ustawiony został w taki sposób, żeby był widoczny z ulicy za wysokimi przeszkleniem elewacji. Pasował do minimalistycznego wnętrza lokalu w parterze biurowca Zaułek Piękna. Ocieplił wizerunek wnętrza nie tracąc przy okazji współczesnego charakteru. Usłyszeliśmy wiele pochlebnych opinii odnośnie Clouda w takiej aranżacji. Być może, nie wszystkie funkcje stołu były w oczywisty sposób możliwe do wyeksponowania w lokalu o funkcji gastronomicznej – mam tu na myśli modularność i możliwość „wypełniania” przestrzeni stołami- chmurami, użytkowania stołu przez kilka osób jednocześnie ( co-working). Bardzo cieszymy się natomiast z zestawienia naszego stołu i świetnej porcelany wstawionej do jego otwieranych modułów autorstwa Magdaleny Łapińskiej. Okazało się, ze przedmioty te świetnie razem zagrały.
AL.: Jednogłośnie ulubionym projektem ten wystawy jest dla nas „ Still lives” Yvonne Fehling & Jennie Peiz. Ideologicznie przewrotny (mebel – zwierzę), świetnie wykonany mebel – obiekt z „duszą”. Zainteresowały nas też zdecydowanie działania grupy Martina Fusseneggera i Michaela Sebastiana, tzn. wynalazek drukarki fasadowej (facadeprinter), która pomaga przenieść przedmiot biurowy w skalę miejską, architektoniczną. Podoba nam się, że za działaniami w przestrzeni idzie konkretny funkcjonalny produkt. Nostalgicznym projektem, który niósł za sobą działanie była miejska pozytywka Pawła Zakrockiego, z autorską muzyką. To interesujący sposób, w jaki za pomocą przedmiotu można tworzyć i transponować skojarzenia miejsc na zmysły.
„Cloud jest pierwszym meblem z serii współczesnych mebli sekretarzyków" - jakich jeszcze obiektów z tej serii można się spodziewać, czy macie pomysł na kolejne meble z tej serii. Jaka jest historia tego obiektu? jak przebiegał wasz sposób myślenia przy jego tworzeniu?
ML: Stworzyliśmy ten mebel z myślą o przyjaznym miejscu do pracy, w biurach w domach, wnętrzach starych kamienic, przestrzeniach o różnych funkcjach. Jak się okazało- również kawiarnianej. Stół pozwala zaaranżować przestrzeń do pracy dowolnie, właściwie w każdym miejscu ad hoc i niekoniecznie w charakterze typowo biurowym. Jest to pomysł na system, który jak chmura, dostosowuje się dowolnie do formy którą wypełnia. W projekcie bardzo ważnym stał się czynnik personalizacji, tzn. użytkownik może dostosowywać ilość i typologię segmentów tego mebla iw zależności od sytuacji i potrzeb. Przy stole może pracować kilka osób ( co-working), można je łączyć w większe struktury i zaaranżować nimi całą przestrzeń. W meblu można pochować biurowy bałagan, sprzęty, a po jego zamknięciu zastać mebel, który swoim charakterem w niczym nie przypomina przestrzeni pracy. Kształty poszczególnych elementów pozwalają dostosować się do każdego kierunku i wypełnić dowolnie każdy kształt zadanej przestrzeni.
AL.: Cloud jest w istocie pierwszym meblem z serii współczesnych mebli sekretarzyków. Kolejne, są nie tylko wymyślone, ale i zrealizowane. W październiku mamy zamiar je zaprezentować. Są to: sekretarzyk męski (MASCU) i damski (FEMINI), czyli mówiąc w uproszczeniu sekretarzyk-biurko i toaletka. Ich formy różnią się krzywiznami i ustawieniem nóżek- odpowiadają one nie dosłownie : męskiej i damskiej sylwetce. Toaletka ma lusterko, oba są otwierane na kilka sposobów, mają schowki, co trochę łączy je w formie z ich poprzednikiem Cloud’ em. Podobnie jak tamten mebel- można zamawiać je w kilku wariantach materiałowych. Sekretarzyk jest meblem, który w swoich założeniach odpowiada współczesnym potrzebom przestrzeni, która nie wymaga już dużej ilości mebli. Natomiast laptop czy drobne przedmioty towarzyszące zarówno życiu jak i pracy można chować w takim wielofunkcyjnym meblu. Mascu i Femini są mocne w formie, bo w swoim założeniu mają konstruować zadaną przestrzeń.
Co znaczy dla was projektowanie w tak małej skali przy tak znaczącym dorobku - jeśli jednocześnie w swoim portfolio macie zaprojektowanie np. dużego i ważnego fragmentu miejskiej przestrzeni jakim jest skrzyżowanie Marszałkowskiej i Al. Jerozolimskich?
M.L.: Działanie również w małej przestrzeni okazało się być bardzo ważnym profilem naszej działalności projektowej. W architekturze, projektowaniu w skali miejskiej, trzeba przejść bardzo wiele żmudnych etapów, procedur administracyjnych, zanim zobaczy się efekt. Czasem dzieje się tak, że trwa to tak długo i czynników jest tak wiele, że efekt nie do końca odpowiada zamierzeniom albo przez cały czas trwania tego procesu wymyśliłoby się projekt wręcz zupełnie inaczej! Bardzo wiele projektów, nawet tych które wygrywają poważne konkursy pozostaje nie zrealizowanych. Mała skala pozwala na dopracowanie każdego szczegółu, efektu współmiernego do poświęconego czasu, przeanalizowania każdego elementu i etapu. Co więcej pozwala mieć pełny wpływ na te wszystkie czynniki. Zajmujemy się architekturą, więc obiekty małej skali, meble, możemy naturalnie odnosić do większych przestrzeni, spojrzeć na nie bardziej całościowo. Ponadto zależy nam żeby stworzyć rozpoznawalną markę designu na świecie, „Lorens”, - dużą wagę przywiązujemy do funkcjonalności i jakości wykonania, detali. Jak dotąd Cloud doczekał się publikacji w holenderskim FRAME Magazine, PLAZA Deco Sztokholm, Elle Deco, Domu& Wnętrze, Dobrym Wnętrzu, ArchDaily, NOTCOT na biennale Interieur w Kortjiik w Belgii i oczywiście na festiwalu Dizajn_Wawa
Czy pokazywany na Dizajn_Wawa stół miał jakiś związek z pracą doktorską Anny Lorens dot. miejsc biesiadnych w mieście. Na czym skupia się ta praca? Jaka jest jej teza i czy jakoś łączy się z waszymi dokonaniami na polu projektowania mieszkań, domów i przestrzeni publicznych?
A.L.: Pokazywany na Dizajn_Wawa stół ma i związek z podjętymi przeze mnie badaniami, ale jest to związek pośredni. Zakres mojej pracy obejmuje analizę zjawiska „miejsc biesiadnych” wprowadzanych do istniejących zdegradowanych obiektów użyteczności publicznej w mieście. Badania dotyczą fenomenu tworzenia się przestrzeni komunikującej wartości z obrębu kultury wysokie, która powstaje w procesie prowadzącym do projektowania oprawy przestrzennej funkcji początkowo z tymi wartościami nie kojarzonej. W tym wypadku do różnych przestrzeni ulicy Mokotowskiej wprowadzono i dopasowano designerskie przedmioty, odbiegające od funkcji tych miejsc. Dobierając miejsca brano pod uwagę zarówno sklepik dla zwierząt jak markowe butiki. To co niewątpliwie łączyło te pozornie nie związane ze sobą przestrzenie, to nowa funkcja wystawiennicza i te nowe które zostały nadane przestrzeniom dzięki tym przedmiotom. Stół Cloud jest meblem wielofunkcyjnym, przy projektowaniu którego braliśmy pod uwagę takie czynniki jak integracja i elastyczność. Powstały mebel umożliwia pracę kilku osób jednocześnie, dostosowywanie go do funkcji i zapotrzebowania. Obserwacje poczynione w ramach moich badań uświadomiły nam, że elastyczność i praca w zespołach (tym samym interdyscyplinarność) to bardzo ważne cechy współcześnie. Li Edelkoort, uznana światowa trendsetterka działająca w obszarze designu, dostrzega we przyszłym świecie szczególną rolę relacji wspólnotowych. Zauważa, że po epoce indywidualizmu i egoizmu, odczuwalnego ciężaru dla współczesnej cywilizacji, nastąpi kult wspólnoty. W takich dziedzinach jak architektura i design coraz popularniejsza staje się twórczość w zespołach, łączących doświadczenia z innych gałęzi sztuki (rzeźby, malarstwa, grafiki, mody a także psychologii i socjologii). Łączenie różnych dyscyplin w procesie projektowym, konsultowanie rozwiązań architektonicznych stanowią pierwsze przejawy odchodzenia od indywidualizmu. My- jako duo projektowe, kładziemy na to duży nacisk. Moje badania skupiają się na takich relacjach w odniesieniu do współczesnych miejsc. Celem mojej pracy jest wykazanie przenikania wpływów kultury wysokiej i masowej w architekturze na wybranym charakterystycznym typie publicznej przestrzeni funkcjonalnej. Analiza przenikania się tych wpływów w obrębie architektury może być częścią odpowiedzi na pytanie jak architektura wraz z swym arsenałem środków może mieć możliwość udziału w poprawianiu jakości życia użytkowników, tym samym mocno odnosi się do naszej działalności projektowej.
Czy regeneracja miasta poprzez dizajn jest możliwa? Pod jakim warunkiem i z jakimi zastrzeżeniami? Jakie jest wasze zdanie odnośnie tak chętnie demonizowanej (słusznie?) gentryfikacji?
ML: Sposób kształtowania i wyraz przestrzenny współczesnych miejsc lokalizowanych i zdegradowanych rewitalizowanych obiektach i przestrzeniach miejskich o początkowo innym przeznaczeniu opiera się w dużej mierze na nowej jakości budowanej dzięki architekturze i designowi. Nie jesteśmy fanami jednorazowych „akcji miejskich”, prowadzących do pozornego i chwilowego zadziwiania przechodnia. Wydaje nam się, że czas pokazuje, że regeneracja miasta poprzez architekturę i design wymaga wnikliwych analiz i badań i zrozumienia specyfiki danej przestrzeni. Niekiedy ich struktura jest tak trudna np. pod względem społecznym i finansowych, że ingerencja powinna odbywać się na poziomie politycznym. Teraz opracowujemy modelowy dom dla ziemi mazowieckiej, dom wiejski. Projekt ten, którego prototyp realizujemy na początku we własnym zakresie, pokazuje jak wiele czynników trzeba przeanalizować i przewalczyć, żeby projekt mógł przekształcić się w dizejnerski system. Zdaje się, że należymy do grupy projektantów, którzy wolą zmiany i ingerencję od animacji...Cieszymy się jak pewne pomysły regeneracji przestrzeni powracają po jakimś czasie w nowej ulepszonej odsłonie, jak miasto zaczyna żyć, jak zaczyna żyć Warszawa latem. Gentryfikacja jest procesem, który bywa groźny, ale nie każde osiedle czy developerskie założenie wiąże się z niszczeniem przestrzeni publicznej. Nie można lekceważyć takich aspektów jak poczucie bezpieczeństwa, czy podnoszenie estetyki nowych przestrzeni wspólnych, oraz troski o koszty eksploatacji. Prawdziwym problemem jest brak komunikacji pomiędzy inwestorami oraz użytkownikami przekształcanych dynamicznie rejonów, a miejskimi władzami. Jeśli zmiany poprzedzone były analizą i projektem przekształceń, próbą znalezienia równowagi pomiędzy nową tkanką a starą strukturą, miała by szanse powstać przestrzeń w której Nowi będą czuli się jak w prawdziwym domu, a nie getcie, a starzy mieszkańcy docenili by nowe chodniki i ławki i może nauczyli by się z nich korzystać. W wielu miejscach w Europie obserwujemy realizacje udanych przekształceń, więc jest to możliwe.
Czy waszym zdaniem architektura i design są miejscem negocjacji czy miejscem odgórnego narzucania?
AL.: Zależy na jakim polu i w jakiej skali. W relacji inwestor- architekt, kształt architektury podlega negocjacji. To proces wymagający dostosowania zapotrzebowania, możliwości finansowych, formalnych i przestrzennych, wyważenia, które czynniki powinny być ważniejsze. Architekt nie powinien narzucać w 100% swojego stylu i sposobu myślenia, choć oczywiście nie powinien też się go wyrzekać. Ten kompromis jest bardzo trudny, ale umiejętność podejmowania takich decyzji jest w naszym pojęciu podstawą dobrego projektowania i dobrej współpracy z klientem. Bardzo często zdarzało się nam, że musieliśmy przeprowadzić bardzo wiele rozmów, analiz, zrobić masę szkiców i rysunków, żeby pozwoliło to zmienić czyjeś podejście, ale tak, by był do tego przekonany. Narzucanie nie buduje dobrej architektury, bo jest pozbawione odniesienia do użytkownika- czyli do człowieka w relacji do architektury.Natomiast w kwestii dizajnu to rozróżnienie nie jest już takie oczywiste. Tu negocjacje mogą spowodować zniszczenie mocnego i bezkompromisowego pomysłu. Trzeba być mocno przekonanym z czego on wynika i konsekwentnie go forsować.
"Tanie bywa luksusem. Brzydkie jest piękne" - takie zdanie można przeczytać w tekście wprowadzającym do Dizajn_Wawa. Jeśli czytaliście ten tekst, jak byście zinterpretowali ten fragment? Jeśli nie - to czy czujecie, że odnosi się do przynajmniej niektórych z waszych projektów.
ML: „Brzydkie jest piękne. A niemieckie jest polskie i odwrotnie” (...) – w istocie Cloud był niejednokrotnie uznawany za niemiecki projekt. Szukamy równowagi pomiędzy nowatorską formą a pięknem w klasycznym znaczeniu, podobają się nam i kręcą nas holenderskie eksperymenty, ale wciąż patrzymy na skandynawskie wzornictwo czy próby wskrzeszenia włoskiego rzemiosła. Naszym zdaniem społeczna funkcja czy tworzenie nowych oryginalnych produktów jest związana z dużym ryzykiem, jest jak praca naukowa. Wymaga dużych inwestycji, ale jest najbardziej opłacalna w długim okresie. Pracujemy nad kilkoma przedmiotami, jednak jeszcze ich nie publikowaliśmy. Proces patentowy jest skomplikowany i czasochłonny.
Z których projektów jesteście szczególnie dumni? Co się nie sprawdziło?
AL.: Nie wiem czy „dumni” to jest dobre słowo. Mimo kilku sporych projektów na kącie jesteśmy jeszcze u podnóża góry. Na razie mamy kilka projektów, które w szczególny sposób lubimy, albo czujemy, że się sprawdziły bądź sprawdzają. Zwykle ta satysfakcja wiąże się z tym, że pewne pomysły na których nam bardzo zależało udało się wcielić w życie i czujemy, że były to dobre pomysły. Na pewno możemy powiedzieć to o stole Cloud i sekretarzykach, które są nowym projektem, ale jesteśmy z nich zadowoleni. Jednym z naszych ulubionych projektów jest dom CO_HOUSE (country house) z paneli słomianych, którego technologię opracowaliśmy autorsko i jesteśmy w trakcie budowania prototypu. Dom został wybrany do prezentacji na wystawie WOOD 2010 w Virserum w Szwecji jako jedyny z Polski (wraz ze Steven Holl Architects i Benisz Architekten). Jesteśmy zadowoleni też z architektury dwóch domów jednorodzinnych- jeden jest w trakcie realizacji, więc może lepiej nie zapeszać. Też – projekt wnętrza, który cenimy przede wszystkim za doskonałą współpracę i zrozumienie z Inwestorem. Jak dotąd, odpukać wszystko się sprawdza.
Definicja słowa design jest bardzo szeroka płynna i wciąż podlega sporom. Jak rozumiecie design: jako postęp/innowację; obmyślanie nowych oryginalnych produktów; sposób odpowiedzi na potrzeby użytkownika oraz kreacji tych potrzeb; sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną; materializacja myśli o przedmiocie; poprawianie walorów wizualnych obiektu?
ML: Tak jak w pytaniu, to szerokie pojęcie. Jednak najbliższe nam są te ostatnie funkcje: materializacja myśli o przedmiocie, syntetyczna odpowiedź na potrzebę wynikającą ze stylu życia, ale co za tym idzie – także innowacje.
AL.: Design w naszym pojęciu to takie umiejętne zmaterializowanie codzienności. Materiał, forma, nastrój, musi odpowiadać nam i naszemu wyobrażeniu odbiorcy.
Zdecydowanie interesują nas technologie jako narzędzia w procesie projektowania, nowoczesne materiałoznawstwo. Dla nas design to także ogromna część architektury co wspaniale pokazują włoskie i skandynawskie realizacje.