Tekst kuratorski
From the curators

Przedmiot czy podmiot? Przestrzeń publiczna czy strefa działań intymnych? Produkt krajowy brutto czy tożsamość netto? Kod kulturowy czy kod kreskowy? Gdzieś na przecięciu tych wykluczających się tendencji, na obrzeżach społecznych i estetycznych wyborów, powstaje design, jakiego szukaliśmy. Design, który uwiera, nieraz dosłownie. Design jest drogi, elitarny, design trudno się oswaja. Przeważnie bywa czarny, czasami szary. Jest zimny. Emocjonalnie odległy.  A my? Znudzeni wystawami w białych halach muzealnych, coraz rzadziej żywo reagujemy na wystawy w przeskalowanych salach targów wzornictwa. Dążymy do tego, by urządzać się w świecie tak, by było nam miło i wygodnie. Tymczasem design – którego najbardziej pierwotnym zadaniem jest spełnianie wymogów funkcjonalności – dzisiaj w równej mierze pełni rolę dezautomatyzującą. Niemieckie wzornictwo istnieje niezależnie, chociaż wciąż zjednuje się je z Bauhausem i projektami sygnowanymi przez Dietera Ramsa. Czasami ta identyfikacja nawet pasuje. Ale to nie jedyny wyróżnik tendencji, które widać w Niemczech. Długofalowo nie da się zredukować kraju z takim dorobkiem do jednego czasu, jednej epoki, projektanta. Jednorazowe może być ponadczasowe. Tanie bywa luksusem. Brzydkie jest piękne. A niemieckie jest polskie i odwrotnie, bo ta wystawa to również dialog pomiędzy młodymi projektantami, których łączy uniwersalny język designu. Wspólna wrażliwość, identyczna pula popkulturowych odnośników oraz wywrotowe poczucie humoru. Sztućce ze świńskiej skóry w sklepie z futrami, zapachowa ścianka stworzona z potu przerażonych mężczyzn w zmysłowym butiku Horn and More czy butelki z dźwiękowymi wiadomościami z Berlina, zamknięte w drewnianej instalacji w Coffee Karma, mają stawiać pytania, wyrywać ze zwyczajnego, zderzać oczekiwania z odpowiedziami artystów. Projektowanie w działaniu protestuje przeciwko stereotypom. Świadomie pokazuje projektowanie w innych barwach, innych miejscach i wymiarach. Nasza wystawa przerzuca pomosty do kraju, z którym Niemcy łączą od dawna trwałe związki – dobre i złe. I pokazuje, że design może być świadectwem zbliżania się, które nie potrzebuje słów. Nie budowaliśmy projektu z tezą. Zanurkowaliśmy w poszukiwaniu świeżych projektów, polskich i niemieckich, a podobieństwa ujawniły się same. Retro-nostalgia, miejska poetyka, czystość formy – identyczne koncepcje „pracują” w zaprezentowanych projektach, a te z kolei „pracują” w przestrzeniach Mokotowskiej. Pokazujemy, że design jest piękny, świadomy i niebezpieczny. W równej mierze wywołuje efekt „wow” co odrazę wymieszaną z zachwytem. Wyprowadzanie go z galerii na ulice to banał. Nie sam ten gest jest zatem interesujący, ale każdorazowo kontekst, w jakim dany projekt zostaje ukazany. Dopiero promieniujący na otoczenie – modnego butiku, starego zakładu szewskiego lub salonu fryzjerskiego – obiekt rozwija wachlarz swoich znaczeń. Odkształca rzeczywistość. Staje się projektowaniem w działaniu.    

 

Hanna Rydlewska, Agata Michalak, Michael Okraj

 

 

Object or subject? Public space or intimate activity zone? Gross Domestic Product or identity nett? Cultural code or bar code? Somewhere on the crossroads of these contradictory tendencies, on the fringes of social and aesthetic choices, there is design that we are looking for. Uncomfortable design, often literally. Design is expensive, elitist, difficult to domesticate. It’s most often black, sometimes grey. It’s cool. Emotionally remote. And what about us? Bored with white cube exhibitions, we ever more seldom resonate with what’s on display at oversized design fair halls. Our pursuit is to live in a comfortable and cosy world. Meanwhile, design – whose primary function is to remain functional – nowadays serves equally well the purpose of de-automatisation. German design is independent, though it often demonstrates its attachment to Bauhaus and the work of Dieter Rams. This identification label matches at times. Yet this is not the only distinctive mark of the tendencies observed in Germany. In the long-run, it’s impossible to reduce a country with such vast legacy to a single time, era or designer. One-off can be timeless, cheap can be luxury. Ugly is beautiful. German is Polish and the other way round. For the exhibition also provides for a dialogue between young designers, sharing the universal language of design. Common sensibility, identical array of pop cultural references and the subversive sense of humour.
Cutlery of pork leather at a fur shop, fragrant wall of sweat of terrified men at the sensual boutique Horn and More, or bottles with sound messages from Berlin locked in a wooden installation at Coffee Karma – they are to pose questions, abstract from the ordinary, juxtapose the expectations with the artists’ responses. Design in Action is a protest against stereotypes. It deliberately presents design with an alternative edge, in alternative places and dimensions. The exhibition bridges the gaps between Poland and Germany, nations with long and lasting ties – for good and for worse. It also proves that design can bear testimony to the rapprochement that does not rely on words. We did not develop a statement project. We just immersed ourselves in search of fresh designs, both Polish and German, and observed the similarities emerge their own way. Retro-nostalgia, urban poetics, pure form – identical concepts “operate” in the presented designs, and these in turn “operate” in the spaces of Mokotowska St. We show that design is beautiful, conscious and dangerous. It can just as well elicit either a loud “wow” or a strong sense of disgust mixed with delight. Taking design out onto the streets is nothing new. It’s therefore not the sheer gesture that merits attention, but the unique context in which a given item is put on display. Only when it projects itself into the surrounding space – of a chic boutique, old shoemaker’s shop or hairdresser’s – can the object fully unfold its array of meanings. It can reshape reality. It can become design in action.    

 

Hanna Rydlewska, Agata Michalak, Michael Okraj